2016/03/01

#17 O egzystencjalnych problemach ludzi egzaltowanych

Trudno jest humaniście pisać.
Jest pewnego rodzaju absurdem, że człowiek który tyle mozołu wkłada w kształtowanie swojego warsztatu twórczego, poszerza zasób swojego słownictwa, lubuje się żonglerką słów, tłustymi brzuszkami literek i ich smukłymi laseczkami, brzmieniem: czasem miękkim jak jedwabie, czasem mięsistym jak wełna na owcy, kiedy indziej rześkim jak grudniowe powietrze lub ostrym, palącym żelazem krwi, że taki człowiek jest ostatnim, który powinien się wymądrzać. Trudno.

Łatwiej być poetą.
Ale też nie tak łatwo.
Poetą może być każdy. Dobrym poetą już nie.

Można pisać w prozie.
Ale też co by nie było to pan Propp i tak wszystko zdemaskował.
Może być fajnie, ale czy będzie odkrywczo?

Trudno jest pisać fantasy, eksploatować do cna spiczastouchych mieszkańców lasów, nawijać na palce włosy driad, rozprawiać się ze smokami i ratować księżniczki. Bo to już było. I jest i będzie.

Trudno coś tworzyć, żeby nie odtwarzać.
Trudno być humanistą jednym z wielu, a jednocześnie burżuazyjno-artystycznie innym. Przyznać się do tego, że się jest humanistą. Być świadomym, że jest nim po pewnym stażu quazi-naukowym. Że jest się bardziej niż w liceum, bo się już świadomiej wybrało. Ale wciąż czyta się za mało książek, zna za mało pereł filozofii czy zaplecza historycznego, a także obcych języków, żeby przyznać się do swojego statutu innym myślicielom.

Ale najtrudniej jest podjąć trud nazwany magisterką.
O jak trudno pisać.
Jak trudno wypożyczyć książki.
Przyznać się promotorowi, że jednak jeszcze się nic nie ma, a obrona jest jednak bliżej niż się myśli.
Trudno jest stanąć twarzą w twarz ze swoimi fobiami społecznymi i zatajonym lękiem przed biblioteką. Jak sprzątać, gotować, troszczyć się o byt doczesny z poczuciem winy, że nad każdym dniem wisi palec Kostuchy ubrany w szczerozłote sygnety postukując ciężkimi bransoletami w kanty eteru naszego cierpienia swoim złowieszczym wymachiwaniem (tu mnie poniosło. Moja promotor nie jest taka straszna i zła. Może dlatego, że jej unikam i nie pozwalam jej na manifestację swych uczuć).

Wiem, że na chomiku nie ma odpowiedzi na moje egzystencjalne bolączki, dlatego postanowiłam zamówić już te książki w bibliotece. Zmuszę się. Pojadę i odbiorę. Szkoda tylko, że część mojej literatury ktoś już wypożyczył i odda dopiero w maju, a jeden ewenement wypożyczył jednyną dostępną pozycję i nie oddał jej. Od grudnia 2013 roku… Chyba też zmogły go dylematy humanisty.

To już chyba łatwiej pisać bloga.
Przynajmniej nikt mnie nie pokarze za przekraczanie deadline'ów. Chociażbym i nie pisała od 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chodź. Nie stój pod drzwiami ;)