2015/11/16

#12 Epitafium

Jesteśmy chyba nieodpowiedzialni.
M. siedzi od 1,5 h próbując przejść misję w grze (- Musisz czy masz taką ambicję? - Muszę. - co oznacza ambicję, ale on nie ma czasu doprecyzować, bo przecież gra i musi zabić Krwawe Matki i ustosunkować się do próżnopoczęcia, a przecież ain't nobody got time for this), a ja zapętlam w kółko Throne.
On tak bardzo musi dowieść swego niezwyciężenia w boju, a ja tak bardzo toczę bój podczas trzydziestego odtworzenia tej wspaniałej piosenki, która porusza moje wnętrze na tak wiele sposóbów.
A, i jeszcze jakiś czas temu też krwawo walczyłam w Brotherhoodzie wybijając wroga, próbując dostać się na wieżę i zniszczyć śmiercionośną broń jakieś 10 czy 15 razy zanim zminimalizowałam okienko. Jutro do tego wrócę i zwycieżę.
- Ej, jutro masz na 8, może weź to zostaw i…
- Nie mogę.
- Czemu?
- Bo tylko to mnie dzieli od końca misji.
- Aaa, no to ok.
I tak siedzimy.
Podobno M. na coś wpadł i może uda mu się tym razem. Albo następnym.
A ja w tym czasie popłaczę się jeszcze kilka razy, ucieszę się kilka razy, poczuję ducha walki odtwarzając nieskończenie nieskończony raz tę samą piosenkę, przeżywając wszystkie emocje świata.
Jakby znaleźni nasze suche ciała przyklejone do komputerów napiszcie na nagrobku

So you can throw me to the wolves
Tomorrow I will come back
Leader of the whole pack


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chodź. Nie stój pod drzwiami ;)